Książka trzecia randka to kolacja w takie miejsce zostało stworzone dla kobiety w tym pierwszym spotkaniu zapłacić za jej. Niezależna ta twoja naciągana niezależność, czerwiec 4 spotkanie, dostępna w dniach 12-13. Kacperek bojaźliwy, this advertisement is for you. Mamy nadzieję, że kobieta idzie z przeszłością. fajnie jest rywalizować. Konkurencja przynosi emocje i atrakcję. Wyobraź sobie, że rywalizujesz z facetem w grze piłkarskiej FIFA. To sprawi, że facet będzie bardziej pociągający dla Ciebie. Piłka nożna jest rzeczą dla facetów i kiedy widzą dziewczyny, które mają pasję do takich rzeczy, próbują się z nią intymnie., Po prostu zaprosił mnie na kawę. Kompletnie się tego nie spodziewałam, nie wiedziałam, co mu odpisać. Z jednej strony trochę się ucieszyłam, bo zaczęło mi na nim zależeć, z drugiej czułam, że umawianie się z facetem, który ma dziewczynę, jest złe. Nigdy nie chciałabym się znaleźć w takiej sytuacji, jak Karolina. Trzecia randka powinna jednak wyrywać się schematowi i powinna mieć jakiś związek z osobą, którą planujemy na tę randkę zaprosić. Tags: kiedy trzecia randka pierwsza randka i co dalej pomysł na nietypową randkę pomysł na trzecią randkę szalona randka pomysły trzecia randka z kobietą udana Trzecia randka. Witam wszystkich i . Widok (4 lata temu) 22 lipca 2018 o 18:18 odmawiajcie albo go wystawiajcie! kiedyś jako mloda 23 letnia dziewczyna chodziłam na takie randki i to było zalosne, potem dojrzałam, skonczylam studia, znalazłam prace, stalam się bogata i niezalezna, jak facet na 1 spotkanie proponuje spacer to albo jest totalna sknera albo jest biedny a co zatem idzie nie warto się z nim umawiac, pewnie jest oszustem matrymonialnym zerującym na kobietach albo szuka darmowego seksu, uważajcie kobiety na takich 22 71 ~Maja (4 lata temu) 22 lipca 2018 o 18:26 spacer kojarzy się z masówką, facet nie inwestuje nic, przychodzi jak stoi i oczekuje,ze kobieta będzie piekna, zadbana, zgrabna, elegancka, super ubrana, umalowana, wyperfrumowana do tego inteligentna a on co wnosi jak jej nawet głupiej kawy nie postawi? dla niej to wieksza strata, jak mnie facet zaprasza na spacer to albo odwolouje w ostatniej chwili albo w ogole nie przychodzę a on głupi czeka skoro nie szanuje mojego czasu to ja nie będę szanować jego 14 50 ~Maja (4 lata temu) 22 lipca 2018 o 18:29 Jeżeli nie jest przy kasie, to niech nie zaprasza na randkę i tyle. Facet ma mieć klasę, a nie spacery 14-latków uskuteczniać, bo mama nie dała kieszonkowego. Żałosny taki spacerowicz. Ma mieć na kawę, koniec i kropka. 15 43 ~Nieznany (2 lata temu) 18 sierpnia 2019 o 13:51 Typowa lala, która zamiast zakochać się w charakterze, osobowości itp. To szuka frajera, który śmierdzi kasą... Nie pozdrawiam takich pustych lalek. 39 10 ~Aga (1 rok temu) 23 marca 2021 o 16:10 Dlaczego wy nie zakochujecie się w charakterze i osobowości. 11 6 ~Heh (4 miesiące temu) 15 marca 2022 o 10:53 O właśnie :D bo dla nich tylko piękne lale inne się nie liczą. Co tam charakter osobowosc? Którego to obchodzi? Ma być młoda i płodna. 1 0 ~Trolinka (4 miesiące temu) 15 marca 2022 o 11:24 Nie no, bądźmy sprawiedliwe :) Są jeszcze "konkretni" gracze ha ha Ps Bułkę namoczę w mleku (krowie, pełne) i zębów w ogóle dziś nie zakładam. Wypadałyby co chwilę. 0 0 ~anonim (4 miesiące temu) 15 marca 2022 o 17:33 Kto powiedział, że nie? Pewnie osoba bez sensownej osobowości i z charakterem 'baby'. 0 0 ~Men (2 lata temu) 3 września 2019 o 20:28 Maja a czy ciebie ktoś dzies kiedyś zaprosił? Użalasz się na forum bo nic innego nie masz do roboty pewnie masz kompleksy i nikt cie nie chce 16 5 ~anonim (4 lata temu) 22 lipca 2018 o 19:31 W czym właściwie tkwi twój problem Maju-Mirko? 39 2 ~anonim (3 lata temu) 11 sierpnia 2018 o 11:35 Maja Mirka ma rozdwojenie jaźni. Najpierw niech rozwiąże problemy ze sobą, a potem dopiero doradza innym. 26 1 ~anonim (4 lata temu) 22 lipca 2018 o 19:51 Nie każdy obraca się w świecie high life'u. Moim idolem jest na przykład Mahatma Gandhi w prostej przepasce biodrowej. Chyba nie zostałby wpuszczony do takich lokali. 8 3 (4 lata temu) 22 lipca 2018 o 20:07 A wy faceci uważajcie na Mirkę i inne,napuszone coś więcej,trzeba sobie zasłużyć myszeczko - kobieta,to najpoważniejsza inwestycja w najpierw trzeba zbadać,obwąchać,pomacać,popukać - jak przy zakupie pospacerowałbym z dziewczyną,poprzytulałbym nic mi więcej nie trzeba do szczęścia.. 28 5 ~anonim (7 miesięcy temu) 21 grudnia 2021 o 13:24 Ja pospacerowalabym i też zero inicjatywy, żadnych obiadków, spotkam u mnie, tylko u niego, i jasno zakomunikować ze głodna jedtemdupki co myślą że baby są głupie 0 3 ~Heh (4 miesiące temu) 15 marca 2022 o 11:01 Poki facet nie da wam kwiatów kobiety wy nie dajcie mu D :D czemu polskie kobiety aż tak się nie szanujecie? Za granica coś takiego by nie przeszło. Potem polskie buraki ćwikłowe pomiatają kobietami a wy ich psujecie i normalnym kobietom ciężko poznać faceta nie totalnego chama sknerusa mkkwacza 10 zł na kawę szkoda i na kwiaty :D a wymagaja modelki popukać za darmo. zenada 1 1 ~Heh (4 miesiące temu) 15 marca 2022 o 10:58 Kobiety uważajcie na męskich pustaków. Tylko uroda się dla nich liczy a chociaż za to trzeba zapłacić :D także jak chcecie ładne lale musicie zarabiać. Tak żeby to wszystko utrzymać. Żadna nie będzie wam dzieci rodzic sknery chytrusy. boże kawa 10 zł. Jak jemu na kawę szkoda to o dzieciach możecie zapomnieć. Oni będą chcieli darmowej prostytutki. A potem do innej bo każda chce rodzine zakładać z normalnym człowiekiem któremu nie szkoda 10 zł na kawę :D co za wstyd. To już Ukraińcy nie żałują dają bukiety kwiatów i prezenty a tu? Żenada w tej Polsce. Lepszy każdy obcokrajowiec No może nie o arabskiej mentalności ;) 1 1 ~anonim (4 lata temu) 22 lipca 2018 o 20:30 Lubię chodzić po ulicach, jeść na ulicach, oglądać ludzi i samochody na ulicach, kupować na ulicach, przechodzić przez ulice. Tylko w USA mówią, że to "pedestrian" - pospolite. Mój ideał to indyjski tłum, widowisko na ulicy. Jest tu na forach osoba, która dotrzymała mi kroku w spacerowaniu, więc może opowiedzieć, co w tym jest fajnego. 8 1 ~naiwna (4 lata temu) 22 lipca 2018 o 22:03 Nie rozumiem co w tym złego? Spacer to neutralny grunt, gdzie można porozmawiać, przyjrzeć się w jaki sposób druga osoba się uśmiecha, jak się zachowuje i ocenić czy jest szansa dla danej relacji czy nie. Pierwsze spotkanie nie zawsze musi oznaczać randkę, może być zwyczajnym spotkaniem. Nie uważam, aby zaproszenie na spacer było jakąkolwiek przesłanką mówiącą o zasobności portfela, choć może wskazywać na pewne cechy osobowości. Ktoś o niskim poczuciu wartości albo sztywniak może chcieć pokazać się od razu z jak najlepszej strony i zaprosi Cię na kolację do najlepszej knajpy, a ktoś kto zna swoją wartość nie będzie musiał nikomu niczego udowadniać i zaprosi cię na luźny spacer. Przecież chodzi o to, żeby się poznać i dać sobie szansę na coś więcej, a na randki przyjdzie czas. 34 1 ~Mirella (4 lata temu) 22 lipca 2018 o 22:24 A jak tu się poznać idąc, kiedy nawet nie widzisz oczu drugiej osoby. Poza tym kto to widział, żeby szanująca sie kobieta prowadzała się po mieście z obcym facetem. 5 34 ~net. (3 lata temu) 15 sierpnia 2018 o 23:45 A czy trzeba cały czas iść... ? W czym problem, żeby gdzieś przysiąść? W centrach miast mnóstwo jest ławek, ławeczek, miejsc, gdzie spokojnie można posiedzieć, porozmawiać, popatrzeć sobie w oczy, lepiej się poznać... Ja właśnie uważam spacer za najlepszą opcję na pierwsze spotkanie. Można wybrać miejsce bezpieczne, gdzie są inni ludzie, nie rzucają się w oczy kwestie materialne i zasobność portfela (jak przy wyborze jakiejś knajpki, restauracji - to mówi o upodobaniach co do stylu życia i majętności), człowiek skupia się wtedy właśnie na rozmowie, poznaniu drugiej osoby i to jest najważniejsze. 9 1 ~Von beken (3 lata temu) 16 września 2018 o 00:02 Ja pi.......ole co za pustak z tej kobiety .. A co ty chcesz wyjść na ulicę i znać wszystkich??do autobusu kolejki nie wsiadasz? Taksówki? Bo skoro się szanujesz to nie powinnaś jeździć po mieście z innymi. Kanałami żap......alaj bo tam cie z obcym nikt nie zobaczy . 15 4 ~anonim (2 lata temu) 7 września 2019 o 09:49 Mirella masz całkowicie rację, nie marnuj czasu lepiej odrazu zamknąć się z nieznajomym w jego sypialni, tylko taka prośba, nie namawiaj do tego typu spotkań młodych dziewczyn, bo za dużo złego dookoła nas się dzieje 6 1 ~Haen (3 lata temu) 6 kwietnia 2019 o 14:47 Mądre slowa 3 0 (4 lata temu) 22 lipca 2018 o 23:03 Osobiście nie wykluczam spaceru jako randki. Lubię spacery i jeżeli miejsce na ten spacer fajnie dobrany to ja zawsze chętnie. Natomiast przypomina mi się jedna z randek niewypałów;) Moja znajoma postanowiła mnie wyswatać. Umówiłam się z jej znajomym, zimą. Po mojej pracy w Marioli w Batorym. Tam mieliśmy się spotkać i zdecydować co robimy dalej. Ponieważ, moja praca wymagała dress code, to wiadomo. Buty na obcasie, elegancka garsonka. Typowe korpo więc do kolekcji zabierasz laptopa do domu. No i śmigam do tej Marioli, klnąc na połączenie butów i śniegu. Jestem pod kawiarnią i stoi mój amant, który proponuje mi....spacer.... no i okropnie głupio mi się zrobiło, bo pomyślałam, że koleś nie ma kasy na kawę i dlatego nie chce iść. Zupełnie nie przeszkadza mi fakt płacenia za siebie jakby co. Więc mówię głośno, że może jednak kupimy sobie kawę najpierw, posiedzimy, pogadamy, a koleś, że woli spacer. No więc w tych szpilkach, z laptopem na ramieniu, w pizgawicy śmigałam po skwerku w niezręcznej ciszy bo mój amant zbyt wiele nie miał do powiedzenia. Nie muszę mówić, że już nigdy więcej się nie spotkaliśmy? Z moim teraźniejszym partnerem zrobiliśmy sporo kilometrów i dalej robimy i spacery to jedna z naszych ulubionych form spędzania czasu. Nawet się śmieję, że musiał sobie mnie wychodzić;) Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;) 16 0 ~anonim (4 lata temu) 23 lipca 2018 o 09:32 OK, masz traumę, ale nie chodzisz do specjalisty. To było w końcu lat 80. Ten chłopiec podczas spaceru zaprowadził cię w bardzo ustronne miejsce (manowce, maliny albo w pole). Tam zażądał darmowego seksu. Potem stopniowo stałaś się potworem. Nigdy wcześniej nikomu o tym nie mówiłaś, to twój coming out. Ja dużo czasu przespacerowałem z różnymi polskimi dziewczętami. Lubią razem zwiedzać zabytki albo iść nad morze. Lubią pójść na przedstawienie teatralne w plenerze. Lubią iść na lody. Nawet na zwykły obiadek. Lubią spacerować, musi być jakaś dodatkowa atrakcja. Pogoda raczej letnia. Trzeba dobrze nawijać o Einsteinie. Płacenie - zwykle każdy płacił za siebie, ale wybierałem dziewczyny, które miały wysokie kieszonkowe. Ja też miałem wysokie. Zbałamuciłem w ten sposób trzy dziewczyny. Trzeba być młodym i mieć siłę do chodzenia. Polska jest pełna starych zabytków. To było w latach 90., właściwie często trafialiśmy do jakiejś restauracji czy kawiarenki. I nie przytrafiło mi się nic złego, nikt się na nikogo nie rzucił. Dziewczyny nie powiedzą ci, że jesteś ich kandydatem nr 1, tylko strasznie kręcą: one mają innego narzeczonego, innych znajomych chłopców. W końcu nie wiesz zupełnie, jakie masz szanse. Musisz starać się bardziej. Patrząc z perspektywy czasu: jeśli spędzają z tobą dość dużo czasu, to twoje szanse są bardzo wysokie, choć rzeczywiście one zachowują inne opcje, i rywalizują też między sobą. Nie można ich wykorzystywać ani nadużywać ich zaufania w tym delikatnym wieku. Zwodzić. I trzeba wybrać jedną z nich, inne delikatnie pożegnać. To były dobre spacerowiczki. Może chciały czasem dopasować się do moich zwyczajów. Za bardzo udawały, że tak naprawdę to jestem tylko kolegą i niezbyt je interesuję. Lubiły mi też przygadać w różnych takich prozaicznych sprawach. 3 2 ~Asiek1 (4 lata temu) 23 lipca 2018 o 11:24 Uważam, że spacer to spoko opcja i nie ma nic wspólnego z kasą, czy raczej jak sugerujesz jej brakiem. To neutralny grunt i w moim odczuciu bardziej przyjazny, niż sztywniackie siedzenie w restauracji. Szczególnie jeśli ktoś jest mniej rozmowny albo nieśmiały, to poruszając się po okolicy zawsze wpadnie jakiś temat do rozmów. A w kawiarni to bym nie chciała tak z obcym w milczeniu siedzieć i patrzeć mu w oczy. Najlepszą opcją byłby spacer plus potem jak pyknie, to kawka i ciacho. 10 1 ~słowianka (4 lata temu) 24 lipca 2018 o 21:51 proponować kobiecie spacer w gołym polu, bez zadnego widoku na pub,kiosk z zapiekanka czy wysikalnia w Mc donaldzie! chociażby łobuz! łoburzajace! łabsurdalna ...e spotkanie sie na pierwszy raz termos i 2 ciastka na trawie zabrakło chłopu wyobrażni a chłop bez tego przymiotu do czego kobiecie? no,do czego potrzebny? 4 1 ~anonim (4 lata temu) 24 lipca 2018 o 23:03 Nie masz komu opowiedzieć swojej historii, więc opowiadasz ją mnie. Ciągle mnie to spotyka. A przecież ja reprezentuję drugą stronę, która nie kiwnie palcem w twojej obronie. Każdy poszkodowany powinien dostać wysokie odszkodowanie w dolarach, automatycznie, proporcjonalnie do uszczerbku fizycznego i psychicznego. Skończyć zwłaszcza z wabieniem ludzi do szkodliwej dla ich zdrowia (rzekomej) współpracy. Oni wierzą naiwnie organom władzy. Odszkodowanie za złe obliczenie ryzyka dla tych ludzi. 0 0 ~Aka47 (4 lata temu) 25 lipca 2018 o 10:12 Jednym slowem-Desperata... 0 0 ~anonim (4 lata temu) 25 lipca 2018 o 15:35 W Polsce: Dziewczęta z mniejszości niemieckiej: w Niemczech kwitłyby i zajęłyby ważne miejsca w społeczeństwie, w Polsce kończą na podrzędnych stanowiskach albo są żonami drobnych biznesmenów z tej mniejszości. Dziewczęta z mniejszości żydowskiej: w Izraelu kwitłyby i zajęłyby ważne miejsca w społeczeństwie, w Polsce ledwie sobie radzą, też czasem prowadzą biznesy. Dziewczęta z mniejszości komunistycznej: to samo, trudno im nawet utrzymać etat, do biznesu się nie nadają, zwykle znajdują męża solidarnościowca. Kwitłyby w państwie komunistycznym albo przynajmniej gdzieś, gdzie jest prawdziwa lewica. W Polsce kwitną dziewczęta z po, pis i psl. mają kasę, udane rodziny i dobre perspektywy na przyszłość. Przy tym trudno powiedzieć, kto jest wyższy kulturowo. Wszyscy są mniej więcej równorzędni, z bogatymi tradycjami. Wiem, że komuniści słabo znają rosyjski. Niemcy mówią perfekt po polsku, przypuszczam, że z ich niemieckim też jest dość słabo. Żydzi też nie znają hebrajskiego. Komuniści są katolikami, Niemcy przeważnie protestantami. To polskojęzyczne mniejszości. 1 1 ~Von beken (4 lata temu) 27 lipca 2018 o 21:50 ta druga to to bym nawet na spacer nie grubego portfela?? To do agencji idzcie pracowac bo skoro gadacie o kasie zanim poznacie czyjes serce . znak ze i tak nie jestescie nic warte bo sie nie ze dobry sposob dla was na szybka kase to praca w agencji 14 2 ~Aka47 (4 lata temu) 28 lipca 2018 o 10:14 Oooo-dobrze dopasowane słowa..Nic dodać nic Bon beken. 9 0 (4 lata temu) 28 lipca 2018 o 14:33 > skoro nie szanuje mojego czasu to ja nie będę szanować jego Skoro uważasz, że wystawianie kogoś jest przejawem braku szacunku, to nie pojawiając się na spotkaniu programujesz swoją podświadomość, że jesteś osobą nie szanującą innych. Wierząc, że ludzie nie szanujący innych są niegodni szacunku programujesz swoją podświadomość, że nie jesteś człowiekiem zasługującym na szacunek. Podświadomość będzie zatem przyciągać do Ciebie pogardę. > facet nie inwestuje nic, przychodzi jak stoi i oczekuje,ze kobieta będzie piekna, zadbana, zgrabna, elegancka, super ubrana, umalowana, wyperfrumowana do tego inteligentna a on co wnosi jak jej nawet głupiej kawy nie postawi? Właściwie to ma nadzieję, że będzie inteligentna i ciekawa, reszta wymienionych walorów to wabik, który był inwestycją kobiety, aby on zagadał do niej, zamiast innej. Jej inwestycja się zwróciła. Na tym etapie on zainwestował swoją samoocenę podchodząc do niej i zagadując i jego inwestycja również się zwróciła. Spotykając się, oboje inwestują swój czas. Jeśli facet płaci za kawę, a dostaje w zamian nieciekawą osobę, to jest stratny. Gdy oboje są ciekawi, to nadal jest stratny na kawie. To kobieta zyskuje, bo dostaje dodatkowo kawę. Jeśli pójdą do łóżka, to wszystko sprowadza się do przyjemności, jeśli jemu było dobrze, a jej nie, to mamy punkt zero (jego inwestycja się nadal nie zwraca, bo inwestycja z założenia ma przynieść zysk). Jeśli pojęcie "darmowy seks", o którym pisze autorka oznacza, że ona prostytuuje się za kawę i zachęca do tego inne kobiety... no cóż, trzeba bardzo lubić kawę i nadal wydaję się to mało opłacalne. No chyba, że pija tą kawę z kupy, podobno bardzo droga jest;) Właściwie nie wiem też czy ostatnie równanie jest możliwe, bo wielu facetów lubi całowanie, a całowanie kobiety pijącą kawę z kupy jakoś godzi w moje poczucie dobrego seksu:p Jak widać, to rozwiązanie jest zyskowną inwestycją tylko dla jednej strony, z punktu widzenia drugiej strony do szwindel, wyzysk, oszustwo! To teraz weźmy spacer! Nie pijemy kawy - jesteśmy zdrowsi! Jeśli nie pijemy kawy z cukrem, to podwójnie! Zwykle kawa domaga się ciastka, to już potrójnie! Na takich randkach może się pojawić alkohol i niezdrowe jedzenie. Idziemy na spacer, osobiście lubię łono natury; oddychamy świeżym powietrzem, spalamy kalorie, oglądamy ładne widoki - dodatkowa, potrójna dawka zdrowia. No i jeszcze rozruszamy mięśnie, więc poczwórna! Po randce zostawiamy dziewczynę w lepszym zdrowiu i lepszej formie niż poznaliśmy, więc jest to inwestycja dla nas (jeśli będzie druga randka) oraz dla niej (bo jest zdrowsza). Nawet jeśli nie będzie drugiej randki, to spożytkowaliśmy czas ku chwale naszego ciała. To dopiero inwestycja! "Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna" 11 3 ~Marko (4 lata temu) 28 lipca 2018 o 15:00 Ja uważam, że spacer jest bardzo fajną formą poznania drugiej osoby. Panie, które piszą tutaj, iż musi być biedny są w błędzie i są dość ograniczone bo ja mam dobrą prace, mieszkanie, nowe auto i stać mnie na wszystko a po spacerze jeśli komuś się zechce kawy czy coś zjeść w pobliskiej restauracji nie jest problem. Lecz problem mają te, które szukają sponsora bo to od razu się wyczuwa : ) 11 1 ~E. (4 lata temu) 28 lipca 2018 o 21:40 Ja tam zawsze umawiam się na spacer połączony z kawą. Pół na pół.. Sorry ale nie jestem rozrzutny na tyle by każdej spotkanej dziewczynie z którą postanowiłem się umówić iść od razu do restauracji, zwłaszcza jeśli jest to pierwsze spotkanie i może się okazać wtopą.. Jak mi kiedyś jakaś odmówi spaceru to po prostu uznaje że nie interesuje ja ja jako osoba a raczej moje majątkowe dodatki. 10 2 ~Kocio (4 lata temu) 29 lipca 2018 o 00:56 taaa, szanować się.....tylko po co? szukasz faceta czy sponsora? I skąd ten pomysł że facet przychodzi na spotkanie tak jak stoi? nie szykuje się? nie przebiera? nie bierze prysznica? To może zamiast spaceru umów się na basen, od razu z kąpielą i w pełnej okazałości mozna pooglądać okaz Albo od razu umów się z Panem na spacer ale np. w Mediolanie, jak nie będzie miał na bilet to biedaki odpadają i problem z głowy I co jest złego w darmowym seksie? zawsze myślałam że ta czynność powinna sprawiać radość co najmniej obu stronom :P 8 3 ~sa∂yl (4 lata temu) 29 lipca 2018 o 08:45 > ta czynność powinna sprawiać radość co najmniej obu stronom :P Co najmniej obu stronom? Czyli dopuszczasz np. przyjemność dla widzów lub współuczestników? ;> 3 1 ~Kocio (4 lata temu) 29 lipca 2018 o 09:19 Dokładnie to miałam na myśli A ty nie dopuszczasz takiej ewentualności? 1 1 ~sa∂yl (3 lata temu) 1 sierpnia 2018 o 23:07 Współuczestników dopuszczam. Widzów nie. Chyba, że z biletami ;] 2 1 ~wdr (3 lata temu) 2 sierpnia 2018 o 03:23 Tylko za co potencjalni widzowie mieli by płacić ? ;P no chyba że jest kupa śmiechu podczas tego show - wtedy rozumiem zamiast kabaretu ;D 3 0 (3 lata temu) 30 lipca 2018 o 19:03 Tak właściwie, po co osobie bogatej ktoś, kto postawi jej kawę? Zakładam, że osoba bogata to taka, która zarabia więcej w czasie wypicia kawy duszkiem niż ta kawa jest warta. Po co komuś takiemu facet zapraszający ją na kawę? To jakby mieszkać na pustyni i oczekiwać, że goście przyniosą ze sobą piasek;) "Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna" 7 2 ~VIN (3 lata temu) 1 sierpnia 2018 o 19:37 Ło Jezu, jakiś troll zaczął temat a wy drążycie. "Jestem bogata i niezależna..." chyba dalej nie trzeba czytać. 7 1 ~anonim (3 lata temu) 11 sierpnia 2018 o 09:40 OMG!!!!! Nie no... też jestem zdania, że facet przed pierwszą randką powinien przedłożyć kobiecie wyciąg bankowy z ostatnich trzech miesięcy 3 2 (3 lata temu) 13 sierpnia 2018 o 16:25 Z pewnością byłoby to ciekawe, a w niektórych przypadkach możnaby się dowiedzieć o kimś więcej niż z reklamy, jaką nam funduje. Zwróć uwagę, że wiele osób interesuję się, gdzie ktoś pracuję, bardziej odważni zapytają nawet, ile zarabia, ale tylko nieliczni zainteresowani są kredytami jakie ktoś posiada. Łatwo zatem o pozera, co z zewnątrz szasta forsą... Ktoś się zakochuje, ślub raz dwa, a potem długi, długi, długi! I zwykle życie pod kreską to nawyk niczym uzależnienie. To jak zła cecha charakteru. Druga strona medalu autorki, co jest bogata, ale żal jej na kawę. "Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna" 4 1 ~Ania (3 lata temu) 13 sierpnia 2018 o 16:45 Jeśli ktoś pyta o zarobki to zwykły burak . Facet to nie bankomat, żeby umawiać się z nim dla pieniędzy . 9 1 (3 lata temu) 14 sierpnia 2018 o 18:00 Pozornie burak, ale kto wie? Bo załóżmy, że kobiecie marzy się małżeństwo i dzieci. Jeśli sama zarabia najniższą krajową, on też będzie tyle zarabiał, mieszkają u rodziców, a Ukraińcy wynajmują wszystko jak leci, nie patrząc na cenę... perspektywa kiepska:p Jeśli ona wykonuje zacny, lecz mało opłacany zawód, wypruwając sobie żyły, a on bez wysiłku, właściwie bawiąc się, zarabia kwotę z dodatkiem czterech zer i włoży w ten związek kilka tysięcy więcej niż ona, to czy wartościowa kobieta nie jest warta czegoś, czego braku nawet nie odczuje? Z drugiej zaś strony, ile wiedzy o człowieku daje takie pytanie. Nie tylko o cyfry chodzi. Ani o to, że ktoś w danym zawodzie zarabia ułamek tego co inni lub wiele więcej, co świadczy o jego zaradności. Istota kryje się także w tym, jak mówi o pieniądzach. Np są ludzie którzy nie mają pieniędzy i nimi gardzą. Myślą o nich poprzez hasła typu "prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne...", albo "bogaty to złodziej lub wyzyskiwacz", a także osoby przy kasie w hasłem "pierwszy milion trzeba ukraść" - to cenne informacje, bo łatwo wychwycić mentalność biedaka i cwaniaka, czyli dwa typy ludzi od których lepiej trzymać się z dala. "Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna" 3 1 ~Ania (3 lata temu) 14 sierpnia 2018 o 18:23 Zacne kobiety bogatymi facetami się nie interesują i odwrotnie 3 2 (3 lata temu) 14 sierpnia 2018 o 19:13 Dlaczego? Pieniądze to narzędzie, które pozwala napełnić brzuch, odziać się, mieć dach nad głową, kupić leki... pozwala żyć długo i realizować się jako człowiek. Jeśli masz ich więcej możesz się podzielić dając ludziom pracę, napędzając system, wspomóc potrzebujących. Realizując siebie możesz tworzyć nowe leki lub wynalazki, tworzyć lepsze mechanizmy redystrybucji dóbr i pomocy. Problemem są ludzie biedni, którzy przyciągają negatywne doświadczenia własnymi negatywnymi myślami. Osoby, które gardzą bogactwem przeze co, mniej lub bardziej nieświadomie, robią wszystko, aby pozostać biednymi. I choć gardzą bogactwem, to wyciągają ręce po pieniądze - zwykle tych, którzy je mają, czyli bogatych. "Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna" 3 2 ~Ania (3 lata temu) 14 sierpnia 2018 o 19:41 Piszesz tutaj o hierarchii wg potrzeb Masłowa ,a do tego nie trzeba zarabiać kwoty z 4 zerami! 1 0 ~Ania (3 lata temu) 14 sierpnia 2018 o 20:21 Chodzi mi o pełen brzuch dach nad głową ,a potrzeby wyższego rzędu o których piszesz tak jak tworzenie nowych miejsc pracy itp to już inna bajka 1 1 (3 lata temu) 15 sierpnia 2018 o 00:13 Nie piszę o minimum, ale optimum:) Owszem, nie potrzeba, ale lepiej żyć z głową pełną zmartwień, jak zaspokoi się te potrzeby jutro, za tydzień lub miesiąc czy ze świadomością, że w razie choroby lub straty pracy my i nasi bliscy nie musimy się martwić o pieniądze przez kilka dekad? Lepiej żywić się na przecenie czy nie patrząc na cenę? Lepiej urabiać się po łokcie dając komuś dorobić się na naszej pracy czy być tym, któremu praca daje przyjemność i kto daje komuś przeżyć urabiając się po łokcie? Lepiej być osobą, która dożyje w zdrowiu późnej starości czy w efekcie biedowania chorować całe życie i umrzeć przed emeryturą? Jeśli wybierasz partnera, czyli osobę, którą masz kochać, to wolisz patrzeć jak się rozwija i bogaci czy jak bieduje i marnieje? To także wybór pomiędzy tym, który płynie z prądem, mając więcej lub mniej szczęścia, oraz tym, kto sam buduje swoje życie. To którego z nich wybierasz jest także wyborem tego, jakie ideały chcesz zaszczepić swoim dzieciom, jak również w która stronę sama zmierzasz podążać. Może też po części, jakim jesteś człowiekiem, bo konsekwencje są jasne. Przy biednym, który za swoją sytuację wini cały świat (głównie rząd i bogatych) niewiele będziesz się musiała wysilać, po prostu dołączysz do niego, będziesz narzekać na swój los i jakoś to będzie. Gdy zaś dołączysz do kogoś kto jest zdobywcą, co ma cele i wizję, to ruszysz za nim i rozwiniesz skrzydła, albo się poddasz i pozostaniesz ze świadomością, że możesz wiele, ale wybierasz lenistwo - i stracisz możliwość narzekania na świat. "Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna" 1 1 ~sa∂yl (3 lata temu) 15 sierpnia 2018 o 00:28 Samica jest od tego, aby dbać o gniazdo i młode. Łatwiej o to, kiedy ma samca Alfa. Nawet jeśli pije, bije i zdradza, dopóki zapewnia byt, jest ok. To biologia. Za daleko od drzewa nie odeszliśmy. Babki, które wierzą w media, "partnerstwo" na każdym poziomie (sprowadzonym prawie do karmienia niemowlęcia wszystkimi czterema cyckami) prędzej czy później budzą się z tego mirażu z ręką w nocniku. Jednakowoż.. preselekcja na poziomie "spacer, kawa, czy knajpa ą-ę..." jest nieco bzdurna. Facet, który wypruje z siebie flaki, dla zapewnienia dostatniego bytu rodzinie, nie musi jeździć drogim autem i znać się na winach. Dla normalnego faceta, pierwsze spotkanie też jest formą preselekcji. I nic dziwnego w propozycji spaceru, nawet, jeśli gościa stać na nieporównanie więcej. Szybki odrzut pustaków. 5 3 ~Ania (3 lata temu) 15 sierpnia 2018 o 16:22 Najważniejszym i jedynym bogactwem na ziemi jest miłość! 4 0 (3 lata temu) 16 sierpnia 2018 o 21:49 >Najważniejszym i jedynym bogactwem na ziemi jest miłość! Czyli nie zdrowie, szczęście, bezpieczeństwo lub pełny brzuch? Mówiąc miłość masz na myśli, gdy kogoś kochasz, czy gdy ktoś Cię kocha? A może miłość samą w sobie, do kwiatków, chmurek i kleszczy? "Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna" 0 3 (3 lata temu) 16 sierpnia 2018 o 21:58 Bardzo się z Tobą nie zgadzam. Może kiedyś tak było, ale aktualnie kiedy i mężczyzna i kobieta pracują i dzieci i dom muszą dbać równo. Póki co w większości małżeństw, które znam jest tak, że oboje pracują. A do tego żona wraca do domu, sprząta, gotuje, zajmuje się dziećmi a szanowny małżonek gapi się w telefon. Dla mnie taki facet to od razu dostałby bilet do mamusi. Cały Twój komentarz to jakaś wielka bzdura i nawet nie wiem jak sie do niego ustosunkowć Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;) 4 1 ~Ania (3 lata temu) 16 sierpnia 2018 o 22:00 A co mi ze zdrowia ,bezpieczeństwa itp jak w życiu nie ma miłości :( Mam na myśli jak ktoś mnie kocha i ja jego wtedy w życiu nawet najgorsze problemy łatwiej znieść 4 0 (3 lata temu) 16 sierpnia 2018 o 22:08 Widać, że nigdy nie doświadczyłaś prawdziwej choroby ani braku bezpieczeństwa. O czym ja mówię, pewnie nawet nie doświadczyłaś głodu. Maslowa to używasz, jak Ci pasuję, ale wcale tego nie rozumiesz. "Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna" 2 2 ~Ania (3 lata temu) 16 sierpnia 2018 o 22:13 A Ty doświadczyłeś mądralo? I tu się mylisz doświadczyłam więcej niż myślisz ,ale to nie toja sprawa. 1 2 ~anonim (3 lata temu) 16 sierpnia 2018 o 22:13 Znowu się zaczyna... 1 0 (3 lata temu) 16 sierpnia 2018 o 22:15 Nie wiem czy koleżanka ma dzieci. Ale dzieci miłością się nie da nakarmić. W tych czasach i kobieta i mężczyzna muszą mieć dwie prawe ręce. Mężczyzna wtedy kiedy kobieta jest na macierzyńskim/wychowawczym kiedy zwyczajnie nie może się dołożyć do budżetu. Już widzę wielką miłość jak zabraknie na pieluchy. A kobieta powinna mieć taką sytuacją finansową (jak się da) by w razie jak zostanie sama, mogła się utrzymać. Wiem marzenie, bo często jesteśmy na gorszej pozycji jeżeli chodzi o rynek pracy dla matki z dzieckiem Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;) 4 2 (3 lata temu) 16 sierpnia 2018 o 22:25 Tinker, najwyraźniej znasz same związku z "kiedyś":d Zycie jest trochę bardziej skomplikowane i różni ludzie mają różne sytuacje. Na co dzień mam kontakt z kobietą niemal w wieku emerytalnym, robi co lubi, dobrze zarabia, a mąż jest kurą domową. Znam też młodego chłopaka, co strzela nadgodziny, bo żona z dzieckiem wracają dwie godziny później, ona sprząta, gotuje etc Oboje mają bardzo konserwatywne poglądy i obojgu odpowiada taki styl życia, bo uważają, że tak żyli ich przodkowie i tak żyć się powinno. Z drugiej zaś strony, nigdy nie słyszałem by facet na randce wypytywał kobietę o jej zarobki i tym podobne sprawy, w drugą stronę jest to dość częste. Wśród osób młodszych ode mnie większość facetów potrafi gotować, a kobiet nie (potrafią głównie te, które mają dzieci). Często mnie też zaskakuje, że facet jak robi pranie, to nie robi z tego sprawy, kobieta o tym mówi, jakby to był wysiłek (w XXI wieku, gdy zajmuje się tym pralka!). Podobnie ze sprzątaniem; kobieta i mężczyzna mieszkają sami, kobieta mówi, że sprząta codziennie, albo musi "dzisiaj posprzątać", facet nigdy nie mówi o sprzątaniu - oboje mają równie czysto w domu. Jeśli umiesz dodać dwa do dwóch to rozumiesz, co mam na myśli, jeśli nie widzisz pewnego schematu, to poglądów raczej nie zmienisz;) >Dla mnie taki facet to od razu dostałby bilet do mamusi. Niczym się to nie różni od tego poglądu z kawą, autorki wątku. Taka miłość pod warunkiem, że ktoś spełnia nasze oczekiwania. Fuj "Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna" 3 0 (3 lata temu) 16 sierpnia 2018 o 22:27 >A kobieta powinna mieć taką sytuacją finansową (jak się da) by w razie jak zostanie sama, mogła się utrzymać. Każdy powinien mieć oszczędności na przynajmniej rok normalnego życia, bo zawsze można stracić pracę, zachorować lub mieć nieprzewidziane wydatki "Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna" 0 0 (3 lata temu) 16 sierpnia 2018 o 22:32 Anty, Ważne by obie strony w związku były szczęśliwe. Jeżeli mężczyzna chce zajmować się domem to świetnie! Gorzej kiedy dwie osoby mają od siebie różne oczekiwania względem prowadzenia wspólnego gospodarstwa domowego. Ja jestem tym typem, który stawia na partnerstwo a nie na niańczenie. Dlatego nie odpowiadałoby mi gdyby mężczyzna nie współuczestniczyłby w prowadzeniu domu. PS. Pranie to nie jest tylko pranie. Skarpetki same się nie parują i nie wskakują do szafki. A jak masz dużą rodzinę i dwie pralki dziennie minimum to jednak robi się z tego zjadacz czasu. Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;) 2 1 (3 lata temu) 16 sierpnia 2018 o 23:03 Dwie pralki dziennie? Posiadanie ambicji by mieć w 500+ więcej niż prezes spółki państwowej to jednak pewna patologia:p Chyba, że ktoś pierze wszystko osobno;) U mnie są tylko kolorowe:d Wiele to kwestia zarządzania czasem. Np te skarpetki. Mam pewne skłonności do ich nadmiernego kupowania, ale kupuje jeden rodzaj i jeden kolor, więc jak się dorobiłem 100 par, to wystarczył duży plastikowy pojemnik - łapię pierwsze dwie z brzegu i zawsze pasują:) "Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna" 0 0 (3 lata temu) 16 sierpnia 2018 o 23:18 Chciałabym mieć 500+ :P:P A jak zarządzą 1000+ to mocno będe namawiać córkę na tego plastyka w Polsce:p Jakbym miała całej rodzinie kupić skarpetki w tym samym kolorze to strzeliłabym sobie w głowę po pierwszym tygodniu;) A że ja piorę a mój towarzysz życia gotuje to miałabym przekichane;) Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;) 0 0 (3 lata temu) 17 sierpnia 2018 o 23:55 >Jakbym miała całej rodzinie kupić skarpetki w tym samym kolorze to strzeliłabym sobie w głowę po pierwszym tygodniu;) Z nudów po zrobieniu prania?:p "Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna" 0 0 (3 lata temu) 18 sierpnia 2018 o 20:49 Inteligentni ludzie się nie nudzą:P Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;) 2 2 (3 lata temu) 19 sierpnia 2018 o 13:26 Warto jednak znaleźć sobie inne zajęcie niż strzał w głowę:p "Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna" 0 0 (3 lata temu) 19 sierpnia 2018 o 14:11 Zwyczajnie u mnie każdy sam składa sobie skarpetki i mam więcej czasu na własne zajęcia;) Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;) 1 0 ~Kocio (3 lata temu) 19 sierpnia 2018 o 20:21 Jak człowiek jest w domu zbyt długo to staje się zbyt dostępny dla wszystkich a najmniej dla siebie. Ja kiedyś załapałam się na tym że będąc w domu kompletnie się zaniedbalam bo zawsze w moim mniemaniu było coś ważniejszego To było dla mnie traumatyczne odkrycie i od tego czasu bardziej uważam na siebie i swoje potrzeby Wbrew pozorom praca pozwala usystematyzować zajęcia i wymusza wieksze zaangażowanie w domowe obowiązki innych członków rodziny 1 1 (3 lata temu) 20 sierpnia 2018 o 18:04 Podsumowując: >mężczyzna i kobieta pracują i dzieci i dom muszą dbać równo. >Ja jestem tym typem, który stawia na partnerstwo >A że ja piorę a mój towarzysz życia gotuje >Pranie to nie jest tylko pranie. Skarpetki same się nie parują i nie wskakują do szafki. >Zwyczajnie u mnie każdy sam składa sobie skarpetki i mam więcej czasu na własne zajęcia;) On gotuje, za Ciebie pierze pralka, a on składa swoje skarpetki, jak już Ci ugotuje. Ciekawe to Twoje partnerstwo. Jak dla mnie, to zwykłe pantoflarstwo, nie żadne partnerstwo. Pewnie jak odchowasz dzieci to sługa już Ci nie będzie potrzebny i zaczniesz szukać faceta. "Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna" 1 0 ~anonim (3 lata temu) 20 sierpnia 2018 o 19:18 Pranie trzeba rozwiesić, zdjąć, jak wyschnie, wyprasować... >Pewnie jak odchowasz dzieci to sługa już Ci nie będzie potrzebny i zaczniesz szukać faceta. Znowu chrzanisz głupoty, Anty :/ 1 1 (3 lata temu) 21 sierpnia 2018 o 20:04 Ja mam Ci teraz wyliczać kto i ile wkłada w obowiązki domowe? To że mężczyzna sam sobie paruje skarpetki oznacza, że jest pantoflem? Mamy ustalone, kto i co robi w domu i jak mocno się w to angażuje. Na tym polega partnerstwo. Składa sobie skarpetki, ale koszulki mu same nie wskakują do pralki. Same nie wywieszają się na linkę i same nie wchodzą do szafy. Kibel sie sam nie myje, a zakupy same się nie robią. No faktycznie, słabo, facet który gotuje i składa skarpetki;) A wiesz co robi jeszcze? zarąbiście zajmuje się swoimi dziećmi. No dramat;) W moim związku bywa różnie, raz różowo raz szaro buro - jak w każdym związku. Cieszę się, że trafiłam na kogoś, kto mi towarzyszy w życiu a nie próbuje być panem i władcą. Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;) 0 2 (3 lata temu) 21 sierpnia 2018 o 20:16 Zwróciłem tylko uwagę na Twój brak konsekwencji, bo podałaś gotowanie i pranie jako równą wymianę, wymieniając składanie skarpetek jako część dokonywanego prania, po czym oświadczyłaś, że Ty nie zajmujesz się jego skarpetkami. Czyli de facto część Twojego obowiązku wykonuje on. Dodatkowo podkreśliłaś, że dzięki zrzuceniu części swojej pracy na niego, masz więcej czasu dla siebie. "Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna" 3 1 (3 lata temu) 21 sierpnia 2018 o 21:14 To nie jest mój obowiązek. Więc niczego na nikogo nie zrzuciłam. To nie jest brak konsekwencji a wycinek z życia, na którego podstawie wysnułeś teorie z kosmosu Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;) 1 1 ~anonim (3 lata temu) 21 sierpnia 2018 o 22:10 >To nie jest brak konsekwencji a wycinek z życia, na którego podstawie wysnułeś teorie z kosmosu Jak zawsze... 3 1 ~Kocio (3 lata temu) 22 sierpnia 2018 o 10:22 Bez podziału na płeć : co mam myśleć o dorosłej osobie która twierdzi że nie umie gotować albo że nie robi prania bo nie umie? Pytana czy jest z bogatej rodziny twierdzi że nie, to ja wtedy już nic nie rozumiem :P Niektóre osobniki naszego gatunku, obojga płci, nie zawsze się nadają do współegzystencji z kimkolwiek. Czasem mają tak spaprany, narcystyczny charakter, że nie jest wskazane by nawet z kimś mieszkały a co dopiero tworzyły związek Znam takie osoby i szczerze powiem że im lepiej będzie żyć samodzielnie, i innym też to wyjdzie na dobre 1 0 (3 lata temu) 17 września 2018 o 17:28 Jeśli Ci to przeszkadza, to najlepiej wcale o nich nie myśleć;) "Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna" 1 0 ~anonim (3 lata temu) 12 sierpnia 2018 o 12:01 Taaa... Bogata, niezależna i samotna skoro szuka kogoś na randki. Widać, że jej super status życiowy i osiągnięcia nie działają zachęcająco na facetów. No coż... tylko współczuć... Albo jedna osobowość jest bogata, a ta druga niezależna :p 3 0 ~anonim (3 lata temu) 11 sierpnia 2018 o 20:18 Czyli chcesz żeby mężczyzna za Twoją inteligencję, elegancję, wykształcenie, zaradność zyciową itp. zapłacił Ci kawą? Smutne to. Starasz się dla niego czy dla jego pieniędzy? Chodzi Ci o fajny kontakt z mężczyzną, rozmowę, poznanie, miłe spędzenie czasu czy raczej o pokazanie się w lokalu, brylowanie przy boku napakowanego kasą faceta w nieskazitelnym, markowym ubraniu? Jesteś swoim wykształceniem, pracą, inteligencją, zaradnością czy wymagajacym drogiej oprawy wylaszczeniem? Facet ma Ci "placić" za to, że jesteś taka super? Hm...niestety masz rację, oni lubią takie kobiety, pociągają ich takie wymagania. Kobieta, która godzi się tylko na spacer pewnie wydaje im się desperatką, łapiącą nadarzającą się okazję. A mnie trafiają się mężczyźni zapraszający na kawę, obiad w drogich lokalach, a ja tak chętnie poszłabym po prostu na spacer, ale kiedy proponuję, że może spacer byłby lepszy, to widzę takie rozczarowanie i coś jeszcze w spojrzeniu, że chyba popełnili błąd... 5 1 ~Daria (3 lata temu) 16 sierpnia 2018 o 21:53 Kochani, kobieta jest wizytówką mężczyzny. Spacerek w dresach da satysfakcję jednej parze, a inni wolą się pokazywać na mieście w innym stroju i makijażu. 4 3 ~isztar (3 lata temu) 22 sierpnia 2018 o 18:34 wizytowka..? moze niektore kobiety lubia jak sie je tak uprzedmiotowi i nawet nie widzac w tym niczego zdroznego chetnie powiellaja dalej te" maksyme " inne chca byc postrzegane jako istoty a nie dodatek 2 2 ~isztar (3 lata temu) 22 sierpnia 2018 o 18:35 czy to cos jak wycieraczka przed domem? ta wizytowka? 1 1 ~Daria (3 lata temu) 23 sierpnia 2018 o 13:34 Dokładnie, tylko w metaforycznym ujęciu, które jest zbyt trudne do zrozumienia dla niektórych. 1 0 ~fubu (3 lata temu) 23 sierpnia 2018 o 13:39 Daria, Przepiękna metafora, zwłaszcza w kontekście płci, z głowy której wyszła, gratuluję poczucia własnej wartości. 1 2 ~isztar (3 lata temu) 24 sierpnia 2018 o 00:00 przyjrzyj sie tej popularnemu powiedzenou dokladnie kim albo raczej czym jestes pod plaszczykiem tej metafory? czyja wizytowka jest mezczyzna? Stworcy? kto ta metafore wymyslil? i przyklad: malzenstwo-ona elegancka,zadbana,czysta itd..powiedzmy wzorcowa on--zazwyczaj zapity,niedomyty, kazda czesc ciala i ubranie ,jak i sposib bycia swiadczy o wieloletnim nalogu kto czyja jest wizytowka? drugi przyklad: on -model ,wysportowany,facet za ktorym kazda sie obejrzy ona-przecietna i z pooransa twarza po tradziku gdzie ta wizytowka? czy chodzi o przymioty duszy? ktore to widac na czole moze? oba przyklady z zycia wziete 0 2 ~isztar (3 lata temu) 24 sierpnia 2018 o 00:50 fubu a to facet taka lebiega ze sam o sobie w pelni nie moze byc wizytowka? nie moze sam o sobie swiadczyc? kawaler i wdowiec tez na straconej pozycji to tak jakby im urwac polowe z nazwiska i imienia no moze pies zawizytuje dobrym ulozeniem i mascia i tak na koniec to blizej nie metamofozie a dobrowolnym pozbyciu sie czesci wlasnej tozsamosci 0 0 ~fubu (3 lata temu) 24 sierpnia 2018 o 08:18 isztar, Myślę podobnie, jak Ty. To była metaforyczna wypowiedź dedykowana kobietom-wycieraczkom. 0 0 ~KasaToNieWszystko (1 rok temu) 22 sierpnia 2020 o 00:56 Przecież nic w tym złego. Jak dla mnie to jest nawet dość urocze. Można przejść się, pogadać, lepiej się poznać spacerując po różnych uliczkach, parkach. To nie znaczy wcale, że facet nie ma pieniędzy albo klasy. Skoro tak to przeszkadza to dlaczego nie możecie wy faceta zaprosić na kawę i mu ją postawić? Relacji nie buduje jedynie facet, kobieta też odgrywa w tym rolę i to jaka ta relacja będzie zależy od jednej i drugiej strony. Ja osobiście spotykając się z facetem nie liczę, że zaprowadzi mnie do jakiejś kawiarni czy nie wiadomo czego ale liczy się dla mnie wtedy czas z nim spędzony, zwłaszcza jeśli jest on naprawdę w porządku. Mogłabym z nim nawet spotkać się na orliku byleby spędzić z nim czas. Pieniądze nie grają roli. Co z tego ze zaprosi mnie na kawę skoro jej nie lubię. A akurat tak miałam, że świetny chłopak, żeby się poznać zaprosił mnie na kawę. A skończyło się na tym, że zamówiłam cappuccino, którego mało co wypiłam ale za to z facetem gadało się wspaniale. Więc dziewczyny... Idziemy na spotkanie z kawą lub portfelem czy aby spędzić czas z facetem? Chyba czas dorosnąć do relacji jeśli chcemy ją w ogóle nawiązywać. Okazja na poznanie świetnego faceta może przeminąć wam koło nosa tylko przez to, że ten świetny facet zaprosił was na spacer, a dla was to było z zbyt mało. 4 2 ~Trolinka (7 miesięcy temu) 21 grudnia 2021 o 14:57 Dobrze gada Autorka wątku. Za moich czasów, totalnie "nie szanowałam się" i jako maniaczka spacerowania, nogi schodziłam z takim Jednym. Ciągał mnie na te spacery wszędzie. Po mieście, brzegiem morza, pod górkę, z górki, lasem, na brzeg klifu orłowskiego, na kamienną górę... Od czasu do czasu, na "ciasnej ławce" dla 5ciu osób, na skwerze Kościuszki mruknął, że jakieś ciepło ode mnie bije i z kieszeni skromnej kurtki, cukierkami częstował. Mało mówił i ciągle na mnie nieśmiało patrzył. Kwiatki polne wciskał i potem, w drodze powrotnej trzeba było nieść chwast i trzymać ze dwa tygodnie w wodzie. Straszny "oszust matrymonialny", którego do dziś pozbyć się nie mogę. Już wtedy, wszystkie pieniądze chciał mi oddawać i doprowadził do poranka, jak dziś, że ja mówię: "idę na spacer", a On na to "weź auto i przejedź się, bo lubisz". To poszłam z glana, nad jeziorko i z powrotem. Popatrzyłam na kaczki. Uśmiałam się, bo zasłonka z płatków śniegu, miziała mnie po twarzy. Popufałam papierosa z nudów. Zachwyciłam się okolicznościami przyrody i spokojem. Podziękowałam Bogu za kondycję i nogi, co papuśną jeszcze dziarsko noszą i wróciłam do domu. Rzuciłam Dziadowi :) mordercze spojrzenie "to przez Ciebie, w tym luksusie muszę się mordować". Uzależnił mnie od tych cukierków. Sypie w szkło michałki i śliwkę w czekoladzie, a d*pę każe mi wozić w ciepłym aucie. Lepiej więc nie spacerować, gdyż można wspólnie do czegoś dojść. 1 1 ~paddington (1 miesiąc temu) 13 czerwca 2022 o 19:17 Właśnie dlatego mądrzy faceci na pierwszy raz biorą na spacer. Żeby uniknąć niekomfortowego targowania się o to kto płaci. Żeby nie umniejszać twojej niezależności bo połowa kobiet sie obrazi a połowa nie więc po co kombinować. Żeby zobaczyć czy przyszłaś faktycznie się spotkać, a nie po darmową kawę. Żeby zobaczyć czy nie jesteś roszczeniowa i nieuprzejma. To nie jest randka tylko zapoznanie się. Randki nie są dla nieznajomych. Nie musisz się stroić, po prostu wyglądaj normalnie. Jeśli będzie przyjemna atmosfera i rozmowa to następnymi razami dostaniesz i kawę i obiad i przejażdżkę motocyklem czy samochodem a potem wspólny wyjazd itd itp. Ale nie oczekuj niczego od obcego faceta przy pierwszym spotkaniu. A jak dostaniesz kwiaty na pierwszy raz to w ogóle uciekaj. Niestety spora część kobiet tego nie czai i myśli, że bogaty facet będzie się prężył portfelem przed kimś nieznajomym. Kobieta go zghostuje po pierwszym spotkaniu i nawet nie będzie wiedzieć kogo olała. A facet się cieszy bo uniknął kolejnej zdziry, która myśli, że coś się jej należy bo ma dwie pary warg. Spotkałaby się ze Stevem Jobsem i uznałaby go za biedaka. Zrozum im więcej facet ma poczucia wartości tym mniej czuje, że musi coś komukolwiek udowadniać. Garnitur czy samochód łatwo wynająć. Potem wskoczysz takiemu na kolano bo wydaje sie bogaty i milutki, a on cie tylko przeczołga i zostawi jak mu sie czas na oddanie auta skończy. Pierwsze wrażenie robi się tylko raz. I błogosławieni ci, którzy nie dają się za pierwszym razem wymanewrować pozorami. Zachowaj cierpliwość, idź na spacer a za drugim razem sama go zaproś, w to samo miejsce, też za darmo. Zobaczysz, że dobry człowiek przyniesie albo coś do picia albo przekąskę. Przestań być nieznajoma. Nieznajomych się olewa 3 0 Wiele osób twierdzi, że najtrudniej umówić się na pierwszą randkę. Cóż, trudno się z tym nie zgodzić, ale… dostać zaproszenie na drugą randkę, to dopiero wyczyn! Wydaje Ci się, że skoro wasze pierwsze spotkanie wypadło idealnie, teraz wszystko będzie szło jak z płatka? Niekoniecznie. Jeżeli chcesz podtrzymać dobre wrażenie, lepiej porządnie przygotuj się na drugą randkę, która nie tylko powinna być lepsza od tej poprzedniej, ale przede wszystkim musi przekonać drugą osobę do umówienia się z tobą na kolejne spotkanie, a potem – kto wie – może do rozpoczęcia poważnego związku? Jak zaproponować drugą randkę? Na pewno wiele zależy od tego, jaka była wasza pierwsza randka. Według ciebie wszystko wypadło idealnie i masz chęć na kolejne spotkanie, ale ciągle zastanawiasz się, czy druga osoba przyjmie twoje zaproszenie? Nie marnuj więc czasu na analizowanie całej sytuacji i zacznij działać. Wiele osób zastanawia się, kiedy powinniśmy się odezwać po pierwszej randce. Niektórzy wychodzą z założenia, że im szybciej, tym lepiej. Inni twierdzą, że druga osoba może odebrać nas jako osoby zbyt nachalne. Jeszcze inni trzymają się sztywno swoich zasad i kontaktują się z kimś po upływie określonej liczby dni. Czy warto jednak tak się męczyć? Jeżeli masz ochotę na drugie spotkanie, po prostu je zaproponuj. Jesteś osobą nieśmiałą, a może zwyczajnie potrzebujesz pretekstu do tego, aby przejąć inicjatywę? Pozytywnym aspektem drugiej randki jest to, że zdążyliście się już trochę poznać poprzednio, dlatego postaraj się maksymalnie wykorzystać tę wiedzę. Tematy z pierwszego spotkania będą pomocne nie tylko podczas Waszej kolejnej rozmowy, ale mogą być także punktem wyjściowym do zaproponowania kolejnej randki. Rozmawialiście ostatnio o filmie, który obydwoje chcielibyście bardzo zobaczyć? Nic nie stoi na przeszkodzie, abyście swoją drugą randkę odbyli właśnie w kinie. Gdzie się wybrać na drugą randkę? Co do miejsca na pierwszą randkę raczej nikt nie ma wątpliwości. Musi być bezpiecznie, ale także spokojnie, aby można było spokojnie porozmawiać i dowiedzieć się jak najwięcej o drugiej osobie. Problem pojawia się jednak w momencie, kiedy decydujemy się na kolejne spotkanie. Warto więc wyciągnąć jak najwięcej wniosków z pierwszej randki. Jeżeli podczas rozmowy nawiązywaliście do swoich zainteresowań, idealnym rozwiązaniem będzie skorzystanie z tej wiedzy podczas wybierania miejsca na kolejną randkę. Okazało się, że obydwoje macie bzika na punkcie rowerowych wycieczek? Dlaczego by nie zorganizować wspólnego wypadu za miasto? Boisz się, że jest jeszcze za wcześnie na takie podróże? W takim razie wybierz coś, co nawiązuje do Waszych zainteresowań. W tym wypadku może dobrym rozwiązaniem będzie np. tor gokartowy? Pamiętaj, że druga randka ma nie tylko pokazać, jak bardzo zależy Ci na drugiej osobie, ale przede wszystkim, że warto się z Tobą spotkać kolejnym razem. Dlatego zrób wszystko, aby było kreatywnie. Przecież nikt nie lubi nudziarzy. O czym rozmawiać? Boisz się, że tematy do rozmowy wyczerpały się na pierwszej randce? Gdyby tak było, to chyba nie planowalibyście kolejnego spotkania, prawda? Zresztą, czy ktoś kiedyś powiedział, że nie można wracać do tematów, jakie zostały już przez nas poruszone? W tym wypadku właśnie takie zachowanie może być gwarancją sukcesu. Dlaczego? Nawiązując do tego, o czym druga osoba mówiła Ci ostatnio, udowodnisz, że jesteś nie tylko dobrym słuchaczem, ale przede wszystkim, że ci na niej zależy. Uważasz, że druga randka to odpowiedni etap do wnikania w bardziej prywatne szczegóły z życia drugiej osoby? Chcesz poznać wszystkie szczegóły dotyczące jej poprzednich związków, poglądy na bardziej intymne kwestie? Uważaj, żeby Twoja bezpośredniość nie odwróciła się przeciwko tobie. Nie każdy jest gotowy do tego typu zwierzeń nawet będąc już z kimś w związku, a co dopiero na drugiej randce. W co się ubrać? Zasada dotycząca ubioru na pierwszą randkę była prosta – postaw na skromność. Najważniejsze miało być przecież poznanie drugiej osoby, a więc rozpraszanie kogoś swoim zbyt odważnym strojem raczej nie byłoby najlepszym pomysłem. Czy umawiając się na drugą randkę powinniśmy odesłać tę zasadę do lamusa? Niekoniecznie, w końcu od tamtej pory wcale tak wiele się nie zmieniło. Podczas drugiej randki skorzystaj więc z tych samych wskazówek. Nie wybieraj jednak tego samego stroju, który został przez Ciebie wybrany na pierwsze spotkanie. Pamiętaj także o tym, aby dostosować ubiór do miejsca, w które się wybieracie. Ubranie krótkiej spódniczki nie zrobi na nikim wrażenia, jeśli randka ma się odbyć np. na ściance wspinaczkowej. Wręcz przeciwnie – wybranie takiego stroju może zostać źle odebrane przez tę drugą osobę. Wróć do ABC randkowania>> Źródło: 199 030 387 131 Internauci dzielą się powodami, dla których zdecydowali się nie kontynuować nowej znajomości już po pierwszej randce. Warto spojrzeć, może uda się wyciągnąć z tego jakąś lekcję dla siebie...#1. Podczas pierwszej randki zatrzymaliśmy się na zakupy w Walmarcie. Gdy wychodziliśmy, został zatrzymany za próbę kradzieży. Powiedzmy po prostu, że drugiej randki nie było. #2. Pewnego razu użyłam wydumanej wymówki, żeby nie iść z kimś na drugą randkę. Prawdziwym powodem było to, że uznał moją miłość do Harry'ego Pottera za dziecinną. #3. Raz z nim poszłam na randkę. Cztery razy odsyłał swój talerz z powrotem do kuchni! Wtedy właśnie zdecydowałam, że nie będzie drugiej randki. Nie będę gotowała dla takiego faceta. #4. Byłem dzisiaj na randce z dziewczyną, która nawrzeszczała na kelnerkę z powodu "złej obsługi" (była bardzo zajęta). Nieważne, że była ostrą laską, drugiej randki nie będzie. #5. Pewnego razu byłam na randce z facetem, który nie robił nic innego poza pouczaniem mnie, jakie to wysokie oczekiwania mają kobiety. Drugiej randki nie było. #6. Maniery: byłam na pierwszej randce z mężczyzną, który nie otworzył mi drzwi, gdy wchodziliśmy do restauracji, ani nie zdjął nakrycia głowy podczas jedzenia posiłku. Druga randka - nie dla niego... #7. Byłem kiedyś na randce z dziewczyną, która powiedziała: "W ogóle nie rozumiem, dlaczego Johnny Cash jest sławny." Drugiej randki już nie było. #8. Pewien facet, z którym byłam na pierwszej randce, przyniósł ze sobą pistolet "na wypadek, gdyby coś miało pójść nie tak".Drugiej randki nie będzie. #9. Byłam na randce z facetem, który pochwalił się, że jego dwie poprzednie dziewczyny zaszły z nim w ciążę. Nie muszę chyba dodawać, że nie będzie drugiej randki!!! #10. Byłam na randce z facetem, który przyprowadził swoich rodziców jako przyzwoitki. Nie było drugiej randki. Mam 23 lata. #11. Właśnie wróciłem z pierwszej randki. Dziewczyna cały czas powtarzała: "mój były mąż to, mój były mąż tamto". Drugiej randki to z tego nie będzie. #12. Randka trwała zaledwie pół godziny, a on już nazwał mnie swoją dziewczyną i powiedział, że mnie kocha. Nie było drugiej randki. #13. Na pierwszej randce zaprosiłem dziewczynę ba bilard. Skopała dupę mi tyle. Nie było drugiej randki. Nie byłem w stanie. #14. Byłam na randce z facetem, który dłubał w nosie i próbował mnie zważyć. Nie poszłam z nim na drugą randkę. #15. Przez całą randkę nawijała o swoich kotach. Jestem pewien, że nie będzie drugiej randki. Może była zdenerwowana. Oglądany: 199030x | Komentarzy: 131 | Okejek: 387 osób Zobacz też Najpotworniejsze ostatnio Naj… oglądane Ulubione Komentowane Najnowsze artykuły Jak to drzewiej bywało Wiecie, jak to jest na początku. Obiad z dwóch dań, śniadanie do łóżka. Mieszkanko wymuskane, wysprzątane, byleby tylko nie wystraszyć faceta, który się pojawił w waszym życiu. Każda z nas, myślę, przynajmniej raz zrobiła z siebie taką wariatkę. Milutka, cichutka, uśmiechająca się na wszystkie jego propozycje i głupie żarty. Byleby tylko on poczuł się przy tobie wyjątkowo i już został, a ty byś mogła zakończyć poszukiwania samca, któremu ostatecznie dasz się zapłodnić. Jasne, że tego nie pamiętamy. Bo później jak te pieluchy, nocne wycia, targanie wózka przychodzą, to tracimy poczucie czasu i kompletnie zaciera się czas, który był przed. Ale, UWAGA, on pamięta. I wtedy słyszysz: „Zmieniłaś się”, „Kiedyś byłaś inna”, „Gdzie jest ta dziewczyna, w której się zakochałem”. A ty myślisz: „Ku*wa, o czym on gada” walcząc z pralką, która właśnie, gdy postanowiłaś wyprać pościel, odmówiła posłuszeństwa. Ale masz jeszcze instynkt zachowawczy. Więc kompletnie poza swoją świadomością stajesz nad tymi garami z dziećmi uwieszonymi przy nogach. Sprzątasz chatę, latasz do pracy, odbierasz z przedszkola. Wpadasz w taki kołowrotek, że nawet nie wiesz, kiedy padasz na ryj. Przyznaję się, ja tak miałam. I kiedy zaczynam mówić o tym otwarcie, inne kobiety też się do tego przyznają. Rozpuściłyśmy facetów jak dziadowski bicz. Chciałyśmy, by miał jak najlepiej i nie szukał już dalej, a później płacimy za to wysoką cenę. Chcę wam coś opowiedzieć. To było kilka miesięcy temu. Po pracy odebrałam dzieci ze szkoły, porozwoziłam na zajęcia, w międzyczasie zrobiłam zakupy obmyślając obiadokolację na dwa dni do przodu, po dwóch godzinach zabrałam dzieciaki i wróciliśmy do domu. Weszłam i chciało mi się od drzwi ryczeć. Urwała mi się torba. Pękł słoik z buraczkami. A przedpokój, sprzątany przeze mnie wieczorem, po poranku wyglądał, jakby tornado po nim przeszło. W kuchni naczynia ze śniadania jak zostawiliśmy, tak stały, choć prosiłam męża, żeby ogarnął, bo wychodził chwilę po nas. Kot miauczy głodny. Dzieciaki kłócą się o jakieś pierdoły. A ja z wizją posprzątania, ugotowania, pomagania w lekcjach, chciałam uciec. Uwaga – wchodzę do sypialni, a on śpi. Wyobrażacie sobie. Ku*wa śpi. Jak gdyby nigdy nic, bo udało mu się szybciej z pracy wyrwać. Pierwszy raz poczułam taki przypływ furii, że gdybym miała nóż, to bym zabiła. I nagle, jak jakiś rozbłysk świadomości, dotarło do mnie, że tak jest od zawsze. Ja zapie*dalam, a on ogląda mecz, leży na kanapie, owszem rzuca „Kochanie, pomóc ci”, ale nawet jak go o te durne naczynia z rana poproszę, to on i tak ma je w dupie. A później słyszę, że jestem małostkowa, że o bzdury się czepiam, że „czy naprawdę naczynia są w życiu najważniejsze”. No ku*wa nie są, ale ktoś o to, żeby były czyste musi zadbać. Pękłam. Wtedy widząc go śpiącego w tej sypialni, który jak się przebudził ze zdziwieniem spytał: „O już jesteś? Co jest do jedzenia?”. Wiecie, co zrobiłam? Wyszłam. Wyszłam i szłam przed siebie kompletnie bez celu. Z pustką w głowie. Przez chwilę pomyślałam, że już nigdy tam nie wrócę, że to koniec, nie dam się dłużej tak traktować, nie mam siły. Tak, to było najsilniejsze: NIE MAM SIŁY. Moja babcia zawsze mi powtarzała: „Dziecko, pomyśl, co sprawia, że jesteś nieszczęśliwa, a później szukaj rozwiązania”. U mnie „nieszczęśliwa” równało się „mąż, który nie pomaga”. Zrobienie zakupów raz na miesiąc, nakarmienie kota, gdy nieustannie o to proszę i powieszenie prania po ośmiu SMS-ach nie mogę nazwać pomocą. Byłam taka głupia, że nawet na łeb wzięłam sobie płacenie rachunków! Dobra żona. Ku*wa! Dość. Miałam tego wszystkiego serdecznie dość. Byłam samotna, z poczuciem, że wszystko jest na mojej głowie. I chociaż nie raz z mężem o tym rozmawiałam, moje prośby zmieniały sytuację na kilka dni, czasami na tydzień, a później niepostrzeżenie wszystko wracało do normy. Zaszła we mnie jakaś zmiana podczas tego spaceru. Poczułam się nagle silna. „Nikt nie będzie mnie więcej wykorzystywał. Ja też muszę odpocząć”. Żebym mogła odpocząć, on musi w końcu ruszyć dupę. I tak narodziła się we mnie żona-suka. Ja wiem, jak to brzmi, ja wiem, że to drastyczne, że dorośli ludzie powinni usiąść i pogadać. Ale na litość boską, przez 13 lat naszego małżeństwa ja już tyle razy rozmawiałam, że język mi się zmęczył. Wiem, że to ja popełniłam błąd. Że zamiast od samego początku postawić sprawę jasno, nie udawać, że na dłuższą metę frajdę mi sprawia nadskakiwanie i robienie wszystkiego samej, to szłam w zaparte, aż żyłka mi pękła. Wróciłam oznajmiając, że to koniec. Koniec robienia wszystkiego samej. On trochę zaskoczony, ale zapewne z przekonaniem, że znowu mam TEN dzień, który zaraz minie, słuchał. Zrobiłam listę – on od dzisiaj płaci rachunki, dwa razy w tygodniu wozi dzieci na zajęcia, gotuje dwa razy w tygodniu, kiedy ja odbieram dzieci, wtedy też robi zakupy. Do niego należy czystość łazienki, przedpokoju i podłogi w całym mieszkaniu. I o praniu musi dwa razy w tygodniu pamiętać. Zastosowałam się do zasady, że facetowi trzeba prosto, jasno, na kartce, bez dodatkowego, według niego – zbędnego gadania. Omówiliśmy, w jakie dni za co kto będzie odpowiedzialny. Cały rozpisany plan zawisł na lodówce. I… się zaczęło. Wtorek – dzwonią dzieci, kiedy po nie będę. „Dzwońcie do taty, dzisiaj jego dzień” – spóźnił się, bo zapomniał, został dłużej w pracy, żeby z kumplem pogadać. Cóż… Dzieci czekały. W czwartek już pamiętał. Za to w środę nie mieliśmy nic do jedzenia, bo zapomniał zakupów. Nie ruszyłam palcem. Zabrałam dzieci na pizzę. On miał sobie coś wykombinować. „Widziałaś gdzieś moje czyste skarpetki?”. Spytałam, kiedy wstawiał pranie, bo minął tydzień i skoro on nie pamiętał o tym, żeby rzeczy wrzucić do pralki, ja przestałam prać jego ubrania, kiedy była moja kolej. „Ku*wa, co ta podłoga się tak klei” – kolejne. Mój wzrok tylko szedł w stronę lodówki i wiszącym na niej podziale obowiązków. Nie było mi łatwo. Uwierzcie, nie raz chciałam wziąć szmatę i ogarnąć mieszkanie, w łazience umyć zlew, wymienić ręczniki. Ale za każdym razem w pamięci przywoływałam ten pęknięty słoik buraczków i to, jak się wtedy czułam. Postąpiłam jak dorosły człowiek. Postawiłam sprawę jasno. Nie, że on się domyśli, że może zrozumie, że może zrobi. Nie – jasny podział obowiązków, do którego on musi się dostosować, bo nie będzie mieć co jeść, bo dzieci utkną w szkole, bo za chwilę nie zobaczy siebie w lustrze w łazience. Wysprzątał ją po dwóch tygodniach. Na błysk. Nie zapomniał o zakupach w kolejny poniedziałek. Po trzech tygodniach zadzwonił, czy mogę odebrać dzieci – nie mogę, bo robię zakupy i już nie mam siły. Odebrał I wiecie co, to nie była chwila mojego triumfu, pokazania mu, kto tu rządzi. Za każdy razem wszystko, do czego się zobowiązał przyjmowałam bez słowa, tak jak przez lata on przyjmował to ode mnie, jakby mu się należało. Jasne, że momentami było mi go nawet szkoda. Jaka paranoja, prawda? Jemy nigdy mnie szkoda nie było. Po sześciu tygodniach wiecie, co usłyszałam? „Przepraszam” – powiedział, kiedy już leżeliśmy w łóżku. „Przepraszam, ja tego zupełnie nie widziałem”… Popłakałam się jak dziecko. Puścił mi cały stres, całe napięcie, które towarzyszyło mi każdego dnia, żeby nie dać mu poznać, jak mi ciężko z tymi wszystkim emocjami, z byciem suką. Minęły cztery miesiące. Kartka na lodówce trochę wyblakła. Ale ten eksperyment się udał. Jakkolwiek idiotyczny by się nie wydawał. Piszę wam o tym, żebyście nie dały się wpędzić, jak ja w poczucie osamotnienia w tym, że wszystko mogę sama, bo pewnego dnia z równowagi wybije was słoik z buraczkami albo kubek rozlanej śmietany. I co wtedy zrobicie? Posprzątacie i ugotujecie obiad?

druga randka z facetem